•  

  •  

  •  

  •  

Na co można pozwolić? Jakich rzeczy uczyć małe dziecko? 0

Na co można pozwolić? Jakich rzeczy uczyć małe dziecko?

      Często nam się zdarza, że Zosia nami rządzi. Nie wiem jak Wy, ale my mamy za każdym razem ochotę dać jej to coś czego chce, czy jest to nowa przekąska, czy obiekt z szafki. Bardzo przyjemnie jest porozpieszczać sobie bobasa :D Po drugie uważamy, że nie powinniśmy hamować jej chęci do eksploracji i zabawy, więc jeśli chce pogrzebać w szufladzie, w której wiemy, że nie ma nic niebezpiecznego to niech sobie buszuje. Trzeba ją nadzorować oczywiście.

Zosia bawi się znalezionym pudełkiem  Zosia bawi się robiąc bałagan 

   Żeby móc jej pozwolić na w miarę samodzielną eksplorację musi reagować już na słowo „nie”. Więcej o tym jak można do tego podejść napisaliśmy na przykładzie kontaktu we wpisie tutaj. W skrócie polega to na byciu stanowczym i konsekwentnym. Pan profesor J. Peterson podpowiada, że najłatwiej jest zdobyć się na konsekwencję kiedy uświadomimy sobie, że jako dorośli, na pewno w końcu wygramy z humorami dwulatka. Musimy być po prostu bardziej uparci. O dziwo werbalizacja tego faktu pomaga zachować wewnętrzny spokój. Dopóki nie spojrzymy na sytuację z dystansu zwycięstwo wcale nie jest takie oczywiste :D

  Zosia nie słucha  Zosia chce się bawić kontaktem 

   No bo ile razy można sprzątać tą samą szufladę? Dziecko zawsze znajdzie sobie w końcu taką zabawę która powoduje u nas wzrost ciśnienia (polecam „deszcz”, dajemy dziecku miskę ryżu dmuchanego…). Kiedy zaczęła więcej chodzić zauważyliśmy, że jej zabawy bardzo szybko robią się dla nas psychicznie męczące. Na przykład jeśli dziecko już od tygodnia bawi się w wyrzucanie bielizny z szuflad po kilka razy dziennie. Za pierwszym razem jest kupa śmiechu, już przy drugim tego dnia sprzątaniu pokoju możemy się wkurzyć.  A to bardzo niedobrze jeśli dopuścimy do tego żeby bobas wyprowadził nas z równowagi, bo dysproporcja siły jest ogromna. Podobnie jest kiedy bawimy się zbyt dobrze (polecam „zapasy z gilgotaniem i krzykami”), możemy się zapomnieć i w zabawie przypadkiem zrobić dziecku krzywdę. Wystraszyć je, przytulić za mocno lub ścisnąć za ręke/nogę, potrząsnąć za mocno itd.

Zosia rozrzuca zabawki w ogrodzie  Zosia cie nie słucha

   Dlatego musimy ustalić kilka podstawowych zasad. Nasza Zosia nauczyła się już nie dotykać kontaktu, nie wyrzuca też już rzeczy z szuflad na podłogę (pogodziliśmy się z bajzlem w szufladzie, ale potem i tak się znudziła tą zabawą). Cały czas mamy problem z wyrzucaniem na podłogę rzeczy ze stolika i regału na który sięga, ale robimy postępy. Na przykład do niedawna smoczek po wyjęciu z buzi rzucany był za siebie z całej siły, ale teraz odkłada go, nawet jeśli musi przejść z innego pokoju by znaleźć mebel do którego sięga (napiszę niedługo jak to osiągnąć :P). Ewidentnie z każdym dniem jest coraz łatwiej namówić ją do współpracy przy nauce kolejnych rzeczy.

Zosia bawi się pod okiem taty  Zosia buszuje w sypialni

   Przestrzeganie przez dziecko naszych zasad daje też jeszcze jeden plus. Dziecko któremu da się powiedzieć, że czegoś nie wolno zyskuje dużo swobody do samodzielnego poznawania świata. I fajnie, ale równie ważne jest to, że można je zostawić na chwilę. Obserwować z fotela reagując tylko wtedy kiedy jest to konieczne. To duża frajda dla dziecka i pozwala mu szybko się rozwijać. Tym bardziej, że o ile przez pierwsze 14-16 miesięcy byliśmy kompletnie przemęczeni to teraz jesteśmy najwyżej trochę niedospani bo Zosia lubi wstawać przed słonkiem. Odkąd zaczęliśmy ją konsekwentnie uczyć podstawowych rzeczy mamy wreszcie czas usiąść i wypić kawę, odzyskujemy trochę swojego życia :P

 

PS: ważne żeby pić tą cholerną kawę, bo jak się zaśnie to kot nagle jest w pralce!

  Zosia sama się bawi  Zosia buszuje w ogrodzie  Zosia samodzielnie sie bawi

 

 Główna Bloga <--

 

 

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl